Ciekawy wydał mi się ten wiersz, dlatego podjąłem się analizy przyglądając się jego budowie, konstrukcji słownej. Tytuł wprowadza nas od razu w pewną konwencję. Cisza sugeruje jakiś spokój, milczenie, a może nawet dystans, jednak pierwszy już wers wyrywa nas z tych skojarzeń. Oto mamy:
"Słyszysz, kochana, oto wznoszę dłonie - "Pierwszy wers, pierwsze słowo, które odwołuje się do czegoś, co tej ciszy nie pozwala jeszcze bardziej uciszyć, lecz wręcz niweluje ją przez głośny zwrot do drugiej osoby. Jest jednak tutaj raczej zachęta do wytężenia słuchu jeszcze bardziej i to słuchu subtelnego nastawionego na to, co niesłyszalne. W codziennym gwarze nie usłyszymy szelestu wznoszonych rąk. By je usłyszeć potrzeba ciszy absolutnej i absolutnej koncentracji, nie myślenia o niczym innym konkretnym....